Publicystyka biuletynów klubowych

/Patrz też „Biuletyn Klubu”, rozdz.3/

Bardzo szeroki obszar działalności edukacyjnej Szczęsnowicza stanowiła jego publicystyka uprawiana w Biuletynach, a zapewne też jego korespondencja jako sekretarza Klubu z członkami oraz spotkania klubowe w których zawsze uczestniczył.

Z inicjatywy sekretarza w sferze zainteresowań członków Klubu znalazły się takie tematy jak stosunki międzyludzkie, rozważania o celach działań ludzkich, o lojalności, przyjaźni, sensie życia, problemy życia codziennego, podróże, różnego rodzaju hobby – zwłaszcza filatelistyka itp. Sprawozdania sekretarza z jego licznych podróży zagranicznych, publikowane w biuletynach, były dobrą okazją do przedstawiania różnych krajów, często mniej znanych, ich mieszkańców, kultury, zwyczajów.

Język tych opisów był bardzo prosty, zrozumiały i sugestywny.

Również spotkania klubowe, te z udziałem sekretarza, służyły m.in. realizacji tych zadań – przyjaznego zbliżenia do siebie ludzi.  Sekretarz przedstawiał zwięźle i dosadnie swoje poglądy i respektował stanowiska członków Klubu, był tolerancyjny.

Wincenty poddał kiedyś osądowi członków Klubu treść redagowanych przez siebie Biuletynów. Chodziło mniej o treści informacyjne, organizacyjne ile o te autorskie teksty, które były często monotematyczne, refleksyjne, prowokowały członków do przemyśleń i wypowiedzi, edukowały.

Opinie członków Klubu na temat tekstów Wincenty przedstawił w jednym z Biuletynów. Wyraźna większość członków akceptowała treść i formę tekstów sekretarza i nie życzyła sobie jakichkolwiek zmian.

Henriette Lima, Portugalia:
„Nie, nie życzę sobie żadnych zmian w ukochanym Biuletynie! Lubię go takim, jaki jest – z osobistymi informacjami odnoszącymi się do innych członków, przemyśleniami sekretarza. Wszystko to jest dla mnie ożywcze, jak promyk słońca – przecież życie jest często takie monotonne”.

Else-Margrethe Knutsen, Norwegia:
„Proszę kontynuować pisanie o sprawach osobistych członków, narodzinach ich dzieci, podróżach zagranicznych, odwiedzinach członków w Whitby, siedzibie sekretarza. Wszystko to jest urocze, stwarza prawdziwie rodzinną atmosferę. Wiadmości ogólne nie koniecznie muszą być chyba, że bardzo świeże. Perełki mądrości, próbki dobrego humoru itp. – tak, koniecznie!”

Q.H.Siddiqi, czasowo Austria:
„Osobiście bardzo lubię nowinki osobiste o członkach i sprawozdania z podróży. Stwarza to wrażenie, że jestem członkiem wielkiej rodziny. Bardzo odpowiadają mi też owe perełki mądrości, humoru, powiedzonka itp. i inne drobne notatki. Nie mam żądnych zastrzeżeń do poruszania „wielkich” tematów. Nie możemy jednak zajmować się wszystkim”.

Sekretarz ocenił te wypowiedzi następująco:
Cieszę się, że podzielacie mój pogląd na znaczenie „wielkich” problemów i zdarzeń. Czuję jednak, że lepiej będzie w przyszłości ograniczyć prezentacje moich osobistych opinii na niektóre tematy. Jeżeli ktokolwiek chciałby poznać bliżej mój pogląd na jakieś sprawy, pozostaje nam przecież kontakt korespondencyjny”. /…/ Nie mam ambicji, by być Waszym nauczycielem, uczyć Was sztuki życia. Jeżeli jednak ktoś sobie życzy, mogę służyć mu pewnymi wskazówkami, w drodze korespondencji lub w biuletynach. Ale tylko wtedy, gdy uznacie moje uwagi za „materiał do przemyślenia”, a nie za ścisłe zalecenia. Nie jestem nieomylny, a poza tym – coś co okazało się dobre i mądre w moim życiu nie musi się sprawdzić w Waszym.

33- letnia działalność Wincentego Szczęsnowicza  w  Klubie była w dużej części pracą edukacyjną. Założyciel Klubu dyskretnie i z dużym taktem wychowywał członków, chociaż nie chciał być mentorem.  Bardzo rygorystycznie pilnował przestrzegania przez członków podstawowych zasad programowych Klubu mówiących o tolerancji, kulturze wzajemnych kontaktów, o lojalności, życzliwości i … przyjaźni.