Bipisi – członkowie Klubu

Członkiem Klubu zostawało się przesyłając na adres sekretarza wypełnioną deklarację i opłacając składkę.   Potwierdzeniem członkostwa było umieszczenie nazwiska nowego członka i jego indywidualnych danych w następnym numerze Biuletynu.  Deklaracja zawierała poza informacją o wieku, adresie, znajomości języków, szczegółową charakterystykę zainteresowań. Informacje były zapisywane pod postacią liczb kodowych, łatwych do odczytania z użyciem załączonego klucza. [A 19] .

Przyszły członek Klubu zobowiązywał się m.in., że w  stosunku do innych kolegów klubowych będzie zachowywał się godnie i że na otrzymane listy będzie starał się odpowiadać w ciągu 14 dni.  Proponował też maksymalną liczbę korespondentów, z    którymi    chciałby   utrzymywać    stały   kontakt.   Liczba     ta   różniła  się    bardzo u poszczególnych członków Klubu. Kilku z nich, zaliczanych do Starej Gwardii, miewało okresowo do 200 korespondentów!

Szczęsnowicz zwierzał się:

          Nie jestem zadowolony z zachowania niektórych członków z różnych krajów. Osoby te zaliczam do dwóch grup:

          Pierwsza to osoby, które nie reagują na oferty nawiązania korespondencji lub zrywają korespondencję bez uzasadnienia. Nie muszę wyjaśniać, że osoby te będę skreślał z listy członków jeżeli zarzuty przeciw nim okażą się uzasadnione.

          Druga grupa to osoby od których w ciągu 10-12 miesięcy nie otrzymałem ani jednej korespondencji, żadnego znaku świadczącego o jakiejkolwiek aktywności w Klubie. /…/ Dziwne, dlaczego osoby takie przystępują do Klubu. /…/ Minimum tego, czego oczekuję od każdego członka Klubu to tylko jeden list rocznie. Od Was zależy, co napiszecie w tym liście, lecz jest dla mnie   ważne  otrzymać  przynajmniej  potwierdzenie  odbioru  wysłanego  Biuletynu, informację o partnerach korespondencyjnych  lub jakieś nowinki osobiste. Jeżeli niektórych członków nie stać na taki niewielki wysiłek, trudno – będzie lepiej, gdy zgłoszą swoja rezygnację. Będzie to bardziej   eleganckie  niż   skreślenie    przeze   mnie   z   listy    członków   (udzielenie   „pomocy w opuszczeniu Klubu” – używajac języka bardziej wytwornego).

Przewidziana była również instytucja członków honorowych Klubu i członków-gości.   Istnieli oni w Klubie zawsze, chociaż w różnej liczbie.  Odgrywali m.in. pewną rolę w podtrzymywaniu finansów Klubu, jako że płacili składki roczne, które wynosiły początkowo 10 szylingów. 

Czynnikiem, który najbardziej wpływał na fluktuację liczby członków była nieprzemyślana, pochopna decyzja przystąpienia do Klubu, która skutkowała później lekceważeniem takich  członkowskich obowiązków jak odpowiadanie na otrzymywaną korespondencję i płacenie składek. Dość często zdarzało się, że Sekretarz narzekał na krytyczny stan finansów Klubu, spowodowany nieregularnym wpłacaniem składek członkowskich.

W 1962 r. pisał w Biuletynie:

Nawet 800 członków byłoby liczbą wystarczająca by związać koniec z końcem i stworzyć niewielką nadwyżkę środków do dyspozycji sekretarza, lecz trudność w tym, że spośród tej liczby około 100 członków nie może przekazać nam szybko pieniędzy w gotówce. Nadto część członków żyje w krajach, z których nie są w stanie przekazać nam pieniędzy i nie mogą nam pomóc.

Zaczynam więc zastanawiać się, czy będę mógł długo borykać się z tymi nieprzewidzianymi zjawiskami. Klub stał się dla mnie ciężarem, zaczyna mi bardziej komplikować  życie  zamiast  czynić  je lżejszym.   Rozważam,  czy doprawdy warto mocować się z ogromnymi sprzecznościami, samowolą, często obojętnością i głupotą ludzka. Przyjaciele, którzy pomagają zdobywać nowych członków zgodzą się pewnie ze mną – wśród kandydatów nie ma „szukających szerokich horyzontów”, większego zainteresowania życiem i problemami innych ludzi, każdy myśli tylko o sobie.

Wielu przystępuje do Klubu nie spontanicznie i nie bezinteresownie; niektórzy tylko dlatego, że liczą na jakieś korzyści uzyskiwane kosztem drugich; jeżeli na przykład inwestują sixpence na czyjąś rzecz, spodziewają się uzyskać zwrotu szylinga. A jeżeli nie są aż tak bezwzględni, rażą przez samo odstępstwo od elementarnych zasad dobrych obyczajów – gdy na przykład nie dziękują za usługę, za grzeczność, za otrzymany list. / … /

/ … /  Spróbujcie proszę być bardziej uważni i myślący. Nasz Klub stanie się naprawdę dobry, gdy   wszyscy  członkowie  zaczną   sobie okazywać  we wzajemnych relacjach więcej życzliwości  i  uprzejmości,   może  też więcej taktu.   Co  do taktu – nie  zawsze  jest  to  łatwe, jako że chodzi  tu o wyższe stopnie dobrych obyczajów, nie osiągane przez wszystkich. Ale zwykłej uprzejmości dość łatwo można się nauczyć.