W mundurze

W 1918 r. po zdaniu matury Wincenty wrócił do domu i trafił prosto w wir porywów  patriotycznych i niepodległościowych.  Suwalszczyzna połączyła się z Macierzą dopiero w połowie 1919 r.

Jego bracia Bolesław i Kazimierz, brali udział w wojnie z bolszewikami w 1920 r.

Trudno doszukać się we wczesnej młodości Wincentego fascynacji sprawami wojska. W rodzinie istniały silne tradycje patriotyczne i społecznikowskie, ale nie wojskowe.

Rodzinie znana była historia życia Edwarda Szczęsnowicza, stryjecznego brata ojca Wincentego, który jako oficer carskiej marynarki wojennej, wielce zasłużony, doszedł do stopnia wiceadmirała [B 8]. Sam bezdzietny, interesował się rodziną Wincentego, a nawet pomagał jej w różnych trudnych sytuacjach.

Wincenty wstąpił do wojska jako ochotnik 31 stycznia 1919 r.

Pierwszy  przydział   służbowy otrzymał  do  1. Pułku Radiotelegraficznego w Cytadeli; był w stopniu szeregowego.  Brakowało wykształconych i fachowo przygotowanych kadr dla wyspecjalizowanego rodzaju broni, jaką były wojska łączności. Ten fakt, a może również i to, że Szczęsnowicz znał wówczas dobrze język rosyjski i francuski i miał sporo wiedzy z zakresu radiotechniki wyniesiony z czasów pobytu w Rosji, ukierunkował jego dalszą karierę wojskową.

Uczestniczył w kursach z dziedziny zagadnień radiowych i telegraficznych, awansował, w stopniu plutonowego został wysłany na front z Polową Stacją Radiotelegraficzną Nr 7  przy  9. DP w charakterze młodszego oficera stacyjnego.

Starał się też o przyjęcie na Politechnikę Warszawską i w październiku 1919 r. został przyjęty na Wydział Budowy Maszyn.  Zapewne z uwagi na obowiązki związane ze służbą wojskową i toczącą się wojną – studiów nie podjął.

W marcu 1920 r. pełnił już obowiązki dowódcy Stacji; został awansowany do stopnia podchorążego.  Krótko potem otrzymał przydział do Stałej Stacji Radiotelegraficznej w Toruniu jako oficer stacyjny. 1.10. 1920 r.  został awansowany do stopnia  podporucznika,  a wobec  bliskiej  perspektywy zakończenia wojny i związanej z tym demobilizacji armii, 17.12.1920 złożył wniosek o przyjęcie go na oficera zawodowego w wojskach łączności.

Po wojnie (1921) został skierowany do Batalionu Zapasowego Radiotelegraficznego w  którym   objął   stanowisko  dowódcy  plutonu.    W  1922 r.  został oddelegowany do 3. Pułku Wojsk Łączności w Grudziądzu, a krótko potem do 1. Pułku Lotnictwa na stanowisko dowódcy plutonu radiotelegraficznego.  1.1.1921 otrzymał awans na porucznika.  Ponownie został skierowany do 3. Pułku Wojsk Łączności w Grudziądzu, a od sierpnia 1923 r. uczestniczył w 8-miesięcznym kursie doskonalenia oficerów łączności w Obozie Szkolnym Wojsk  Łączności w Zegrzu.  1924-1927 był dowódcą plutonu i adiutantem w 3. Pułku Wojsk Łączności w Grudziądzu (> Beniaminowie).

Lata 1927-1936 to dłuższy, stabilny okres jego służby, gdyż został oddelegowany do Oficerskiej Szkoły Wojsk Łączności w Zegrzu, gdzie do 1936 r. pełnił kolejno funkcje instruktora, dowódcy kompanii, adiutanta i wykładowcy. 1928, 1930 i 1936  odbył krótkie staże w  armii austriackiej, szwajcarskiej i włoskiej i – też krótko – przebywał w Niemczech.  1.1.1933 r. został promowany do stopnia kapitana.

Od   13  listopada  1936 r.   do   roku  1939   był   kierownikiem   referatu  ogólnego
w Wydziale Ogólnym Dowództwa Wojsk Łączności MSW.  Na przełomie 1938/39 ukończył z wynikiem dobrym kurs unifikacyjno-szkoleniowy dla kapitanów. [A1a]  [A1b] [A2]

Po mobilizacji w 1939 r. dotychczasowy Referat Ogólny w Dowództwie Wojsk Łączności  został   przemianowany  na   Samodzielny  Referat  Organizacyjny, zaś kpt. Wincenty Szczęsnowicz został zastępcą  jego kierownika.  W kampanii 1939 r. pełnił służbę w Samodzielnym Referacie Organizacyjnym Łączności Naczelnego Dowództwa.  Twierdził, że był tym oficerem-radiowcem, który jako pierwszy odebrał przeznaczoną dla Naczelnego Dowództwa wiadomość o wkroczeniu wojsk sowieckich na teren Polski.

18   września   1939 r.   kpt. Szczęsnowicz   przekroczył   granicę  rumuńską   wraz z Naczelnym Dowództwem Łączności.  22 września otrzymał paszport w polskiej placówce konsularnej w Bukareszcie.

Następnie – jak tysiące innych żołnierzy – przez Rumunię, Jugosławię i Włochy – dotarł do Francji. Szczegóły tej drogi nie są znane, jednak Szczęsnowicz przebył ją stosunkowo szybko, bo już 19 listopada dotarł do granicy francuskiej w Ventimille, dzień później do oficera łącznikowego w Menton, a  23 listopada zgłosił się w Stacji Zbornej w Paryżu (Bessiers).

Tu otrzymał przydział do Centrum Szkół Piechoty w Coëtquidan, gdzie od grudnia 1939 przez 5 miesięcy dowodził kompanią łączności. W maju-czerwcu 1940 r. działał jako stażysta łączności w armii francuskiej (82. Dywizja Piechoty Afrykańskiej). W dniach 22-25 czerwca 1940 r. został ewakuowany drogą morską z Le Verdon do Wielkiej Brytanii. Pisał później: Mnie znowu poszczęściło się, bo mogłem uciec do Wielkiej Brytanii. Byłem jednym z 20.000 polskich żołnierzy, którzy znaleźli się w takiej samej sytuacji. [A 3]

Wielka Brytania nie miała uzbrojenia ani możliwości zakwaterowania tak dużej liczby nowoprzybyłych żołnierzy. Rozlokowała ich w licznych mniejszych obozach na terenie Szkocji.

Został  przydzielony   do 4. Brygady  Kadrowej Strzelców  w  Szkocji, początkowo w Eliock jako referent przy dowódcy łączności.  W okresie 1941-1942 miał przydziały służbowe  kolejno do Centrum  Wyszkolenia Łączności, 7. Brygady Kadrowej Strzelców i Brygady Szkolnej 2. Batalionu Oficerskiego jako członek Komisji Regulaminowej, kierownik kulturalno-oświatowy i dowódca plutonu łączności. Do listopada 1945 r. zmieniał jeszcze co najmniej trzy razy przydział służbowy (Centrum Wyszkolenia Łączności, JWWB), pełniąc formalnie funkcje pracownika kulturalno-oświatowego lub wykładowcy.2 Jednak jego prawdziwa działalność w tym czasie zaczęła stopniowo wykraczać poza struktury organizacyjne i zadania ściśle wojskowe.

Pod koniec 1945 r. tak scharakteryzował ten okres swojej działalności:

W okresie od 1.XII.41 – 27.XI.45 (oraz prawie nieprzerwanie później) praca w dziedzinie kulturalno-oświatowej której plonem było:
1/ napisanie i wydanie ksiażki „Poland Still Unknown”, trzy wydania, ponad 10.000 egz.,
2/ napisanie i wydanie książki „First Steps in Polish”, trzy wydania, 10.500 egz. [A 11],
3/ 520 odczytów o Polsce dla społeczeństwa brytyjskiego (w tym wiele dla oddziałów armii brytyjskiej) [A 6] [A 7] [A 8],
4/  zorganizowanie Brytyjsko-Polskiego Klubu Korespondencyjnego liczącego w dniu 1.IV.46      z górą 2.100 członków,  w połowie obywateli brytyjskich w połowie polskich.  Około 90 % członków polskich stanowią nasi żołnierze, lotnicy i marynarze. Klub został zorganizowany za zgodą i przy życzliwym poparciu MON, Biura Opieki nad Żołnierzem.

Charakter pracy Szczęsnowicza w tym czasie wymagał dużej samodzielności.  Mieszkał poza terenem wojskowym w Alyth, Dundee, Kinghorn, Edynburgu, a od 1944 r. w Kirkcaldy.    Działał  głównie w środowisku cywilnym, a właściwie „zdobywał” to  środowisko  nawiązując  wiele  pożytecznych   kontaktów i zyskując wielu przyjaciół, co później okazało się bardzo pomocne przy tworzeniu Klubu.  Czteroletni okres samodzielnej działalności Szczęsnowicza poza bezpośrednim nadzorem przełożonych wojskowych, chociaż za ich wiedzą i przyzwoleniem, stawał się początkiem nowego rozdziału w jego życiu  –  poza wojskiem, w warunkach cywilnych. [A 12]

Pod   koniec  tej  czteroletniej  działalności  propagandowo-edukacyjnej  w  1945 r.
uzyskał następująca opinię od swoich przełożonych:

„Funkcja – prelegent dla kontaktów z Brytyjczykami Oddziału Opieki nad Żołnierzem – Dobry oficer. Morale bez zarzutu. Charakter pozytywny. Brak kwalifikacji dowódczych, natomiast bardzo dobry referent. Duża wiedza i doświadczenie.  Duża umiejętność przelewania wiedzy. Wiedza wojskowa nieznana. Bardzo dobry prelegent. Zdrowie bardzo dobre. Ogólna ocena – dobry. (Kijak, płk.)

Opinia ta jest zbieżna z opinią wystawioną Szczęsnowiczowi cztery lata wcześniej przez przełożonych, gdy akceptowano jego odejście do realizacji zadań poza wojskiem.
Odtąd służenie swojemu oficerskiemu powołaniu Szczęsnowicz widział głównie
w działalności edukacyjnej i propagandowej, początkowo w wojsku, a później również poza wojskiem, jako prelegent i publicysta.  Odpowiadało to jego wiedzy ogólnej, cechom charakteru i zdolnościom.
Nowym zadaniom poświęcił  się  bez reszty, zaczął działać bardzo energicznie  i z dużą inwencją.

~

Losy kapitana Wincentego Szczęsnowicza po listopadzie 1945 r. są podobne do dramatycznych losów innych oficerów Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, którzy stanęli przed perspektywą  demobilizacji i przyszłości jako wielkiej niewiadomej.

11.9.1946   został mianowany podporucznikiem w Polskim Korpusie Przysposobienia i Rozmieszczenia (PKPR) z płatnym stopniem kapitana,
1.8.1947 przeszedł na zmniejszone pobory,
7.11.1947 został przeniesiony na Listę Niezatrudnionych i skreślony ze stanu ewidencyjnego z dniem przeniesienia.

W listopadzie 1947 r., po 28 latach, dobiegła więc końca kariera wojskowa kapitana  Wincentego  Szczęsnowicza  w  okolicznościach dramatycznych.  Jej przebieg, od   początku  do końca  był  burzliwy  i  ściśle  związany z  losami kraju.  Teraz kapitan Szczęsnowicz został zmuszony rozstać się z wojskiem, któremu w młodości obiecał służyć całe życie.

We wspomnieniach spisanych w 1970 r.  Szczęsnowicz wyznał: .
Byłem zawodowym żołnierzem, dłużej niż 25 lat w wojsku. Najpierw w Polsce, potem krótko we Francji, a od czerwca 1940 r. w Szkocji, pod Brytyjskim Naczelnym Dowództwem (British High Command). Nie zrobiłem olśniewającej kariery w wojsku, nie sięgnąłem wyżej stopnia kapitana. Lecz nie mogę narzekać ponieważ moja służba w wojsku stworzyła mi wiele różnych możliwości, zwłaszcza tu w Anglii. By wspomnieć tylko jedną: powołanie do życia Brytyjsko-Polskiego Klubu Korespondencyjnego (skrót B.P.C.C.), przekształconego kilka lat później w Klub Friendship and Exchange. [A 4a] [A 4b]

Szczęsnowicz ofiarnie służył w wojsku i odwrotnie – służba ta kształtowała również jego osobowość.   Był  dobrym  oficerem,  o  czym   świadczy   m.in. opinia,   wystawiona mu jeszcze w Polsce w 1938 r. przez przełożonych:  „Oficer o wysokiej inteligencji, dużej wiedzy ogólnej i fachowej. Stale pracuje nad sobą oraz bierze czynny udział w piśmiennictwie wojskowym. W pracy bardzo sumienny, dokładny i systematyczny. Na zajmowanym stanowisku osiągał bardzo dobre wyniki, zwłaszcza jako instruktor w Szkole Podchorążych Łączności oraz jako kierownik referatu og.mob. w Dowództwie Wojsk Łączności. Włożył bardzo dużo rzetelnej pracy poświęcając na nią niejednokrotnie wiele czasu pozasłużbowego.”[A 1a] [A 1b]

Prawdopodobnie nigdy nie łudził się, że jest „urodzonym wojskowym”, typem dziarskiego   oficera-dowódcy  i  zapewne  nawet  nie marzył o tym.  Był intelektualistą, a naturalne predyspozycje ułatwiały mu pracę nauczyciela, instruktora, publicysty.
Potwierdzały to również funkcje powierzane mu w wojsku. Podsumowując lata służby odnotowano w ewidencji kpt. Wincentego Szczęsnowicza:  oficer łączności (służby stałej) – instruktor – wykładowca – referent – publicysta.

Te pełnione funkcje, zwyczajowo mało eksponowane w wojsku, nie stawiały go nigdy w pierwszym szeregu wyróżnianych oficerów. Awansowany w 1933 r. do stopnia kapitana nie doczekał się do końca służby kolejnego awansu. Podobnie skromnie wyglądały odznaczenia, które uzyskał:  Srebrny Krzyż Zasługi, Medal Pamiątkowy za Wojnę 1918-1921, Medal Dziesięciolecia Odzyskanej Niepodległości, Medale za Długoletnią Słuzbę (X i XX), Defence Medal, War Medal 1939/45.

Pod koniec swojej kariery wojskowej, rozważał: „Uświadomiłem sobie, że moja wiedza jest dość skąpa w porównaniu z wiedzą fachowców z różnych dziedzin, np. lekarzy, profesorów, różnych techników i in. Cała moja wiedza fachowa sprowadzała się do radia i tak zaczynałem   moją,  wcale   nie świetlistą,   karierę  wojskową  w 1919 r.  Później zrezygnowałem z dalszej nauki uznając, że w wieku 40 lat na to trochę późno. Poza tym kierowały mną dwa przeświadczenia i one zadecydowały o moim wyborze:
Pierwsze – być całkowicie niezależnym, nie mieć „nad soba” żadnych przełożonych.
Drugie – próbować zrozumieć świat przez medytację, obcowanie z ludźmi w różnych krajach, na różnych drogach życia i w różnych sytuacjach.” 

Zaskakuje tu pewna sprzeczność. Bowiem jak rozumieć postulat „być całkowicie niezależnym, nie mieć nad sobą żadnych przełożonych” u kogoś, kto  wstąpił do wojska ochotniczo, był zawodowym oficerem i służbie wojskowej poświęcił 28 lat życia?  Czy służba wojskowa kapitana Szczęsnowicza była pomyłką, czy była dla niego ciężarem, krępowała jego osobowość?

W ogólnym rachunku życiowym na pewno nie. Motywy wstąpienia do wojska młodzieńca   powracającego   z  emigracji   w   okresie   rodzenia  się niepodległej Polski i jej zagrożenia nawałą bolszewicką, były z pewnością bardzo szczere i patriotyczne.  Również później, przez cały okres międzywojenny, służył on ofiarnie i przykładnie ojczyźnie jako zawodowy oficer.

Jest widoczne, że po doświadczeniach września, kampanii francuskiej i ewakuacji na Wyspy Brytyjskie jego pogląd na własną rolę w wojsku ulegał stopniowo zmianie. A własna  czteroletnia  intensywna   działalność  edukacyjno-propagandowa wzbudziła w  nim  i  rozwinęła  autentyczną  ciekawość ludzi  i świata, pragnienie  wymiany myśli i nawiązywania międzyludzkich, przyjaznych kontaktów. Dotychczasowa służba wojskowa temu nie sprzyjała.

Pierwsze lata 40-te stały się cezurą oddzielającą okres służby w wojsku (krótszy) od okresu  w służbie idei Friendship Exchange (dłuższy). Wydarzenia tego okresu  były bardzo ważne i decydujące dla dalszego życia Szczęsnowicza.  Chociaż zaczynał nowy etap życia, nie mając już żadnych przełożonych „nad sobą”, zawsze był świadomy tego, że wojsku zawdzięcza wszystko co osiągnął w życiu. Mimo własnych rozterek i dylematów, rozstanie Szczęsnowicza z wojskiem było narzuconą przez wydarzenia historyczne koniecznością której się podporządkował.

Z własnej inicjatywy nie opuściłby wojska. To przecież w szerszym rozumieniu wojsko przygotowało Wincentego Szczęsnowicza do pełnienia zadań założyciela  i animatora Klubu.   Nawet więcej – powierzyło mu tę funkcję!

————

2 JWWB – Jednostki Wojska w Wielkiej Brytanii